Strona główna

Szwajcarzy i języki: jak dogadać się w Szwajcarii.

Mieszkając w Stans, na uboczu wielkiego biznesu i szlaków turystycznych nabrałem przekonania, że Szwajcarzy władają głównie językiem niemieckim, a szczególnie jego specyficzną odmianą: "Schwyzertütsch". Szwajcarska wersja języka brzmi tak oryginalnie, że jest niezrozumiała dla Niemców. Ich telewizja emitując wypowiedzi Szwajcarów, często wyświetlaja napisy umożliwiając widzom zrozumienie obcego języka.

Jednak po wygłoszeniu sądu, iż w Helwecji rządzi język niemiecki posypały się na mnie liczne sprostowania. Znajomi zamieszujący francuskie kantony zgodnie orzekli absolutny brak zainteresowania językiem niemieckim w swoim otoczeniu. Co więcej, zasugerowali, że u nich to już prędzej można cokolwiec załatwić mówiąc po angielsku.

Rzućmy wobec tego nieco światła na języki używane w Szwajcarii. Około 64% mieszkańców tego siedmiomilionowego kraju uznaje za swój główny język niemiecki, 19,5% to Szwajcarzy francuskojęzyczni i niespełna 7% mówi po włosku. Jest też około pół procenta populacji używającej języka retoromańskiego (okolice Sankt Moritz).

W Ticino język niemiecki jest dość popularny, bo przydatny w kontaktach z letnikami masowo przybywającymi tu z okolic Zurychu i Lucerny. Jednak nie można tego powiedzić o frankofońskich konfederatach. Tam większą sympatią cieszy się angielski. Zresztą, jak wyszperałem w źródłach naukowych, znajomość angielskiego jest w alpejskim kraju całkiem spora. Dotyczy to bynajmniej nie tylko mieszkańców Genewy. Z badań opublikowanych w 1999 roku przez profesor Grin wynika, że 68% Szwajcarów niemieckojęzycznych zna jednocześnie mowę Szekspira. Deklaruje to także 52% obywateli francuskojęzycznych i 30% włoskojęzycznych.

Moja codzienność to prowincjonalne miasteczko Stans i okalające je alpejskie wioski. Nim zapoznałem się z raportem o powszechności języka angielskiego tkwiłem w przekonaniu, że język angielski nie zrobił w Szwajcarii wielkiej kariery. Uwagi wielkomiejskich kolegów pozwalają mi uspokoić przybyszy: z pewnością można tu przetrwać posługując się angielskim. Biura turystyczne, lotniska, dworce są niemal zawsze w stanie obsłużyć klientów anglo-języcznych.
Jednak zapuszczając się w głąb centralnej części kraju warto uzbroić się w słownik niemiecki, jeśli nie było Wam dane nauczyć się mowy niemieckiej w szkole.

Muszę jednak lojalnie uprzedzić, że znajomość języka niemieckiego nie gwarantuje natychmiastowego i pełnego porozumienia z tubylcami. Bowiem Szwajcaria to kraj o silnej tradycji lokalnych dialektów. W domach, na podwórku, w sklepach mówi się w dialekcie. Dialekt jest wprawdzie germański, lecz - jak pisałem we wstępie - znajomość niemieckiego wcale nie umożliwia rozumienia lokalnych dialektów. Każda wioska pielęgnuje własną odmianę języka. Melodia, wymowa i znaczenie słów jest inne w różnych dialektach. Mimo wielu różnic, dialekty te są na tyle podobne, że mieszkaniec północnej Szwajcarii zrozumie co mówi jego sąsiad z centralnej części Alp.
Może więc zamiast słownika niemieckiego powinniśmy zaopatrzyć się w słownik "Schwyzertütsch"? Nie, nie jest tak źle. Niemal każdy Szwajcar potrafi przemówić po niemiecku, gdy widzi, że jego rozmówca nie rozumie lokalnego języka.

Jeśli macie szczęście znać język, którym władają Wasi rozmówcy to może nawet sobie pogadacie. Jaki obraz Szwajcarów i relacji polsko-szwajcarskich może się wtedy pojawić?
Wielu Szwajcarów to ludzie światowi. Byli na Bali, zwiedzili Australię, przemierzyli Amerykę Północną od Meksyku do Kalifornii. Nie mają jednak pewności z kim graniczy Polska i czy ma dostęp do morza. Polacy kojarzą się wielu Szwajcarom z biednym krajem na Wschodzie, gdzie zasłynął działacz robotniczy Wałęsa. Przypomnienie, że także Jan Paweł II był Polakiem jest zaskakujące dla niektórych moich rozmówców.
Jako, że mamy mocne, podskórne przeświadczenie o dziejowej roli Polski w obaleniu komunizmu i wierzymy w swoją potęgę to taka ignorancja może być bolesna.
Wierzcie mi, nie wynika ona ze złej woli Szwajcarów. Są oni w swej większości serdecznymi i uczynnymi ludźmi. Jednocześnie są zapatrzeni w swoją siedemsetletnią federację helwecką. Problemy wykraczające poza państwa ościenne nieczęsto ich frapują.
Jasną stroną niewyraźnego obrazu Polski jest brak silnego stereotypu Polaka. Jest to pozytywne jeśli odnieść ten fakt do sytuacji konkretnego wyobrażenia Polaka w Niemczech. Tam nasi rzezimieszkowie ciężko zapracowali na obraz polskiego złodzieja i pijaka. W Szwajcarii nie mamy (na razie?) tego obciążenia. Opowiadanie o Polsce jest to zwykle przyjmowane z beznamiętnym zaciekawieniem.

Robiąc zakupy, czy kupując bilety możecie być potraktowani w sposób rutynowy. Bez troskliwości i zaciekawienia należnym turystom goszczącym w obcym kraju. W moim przekonaniu jest to dość charakterystyczne dla Szwajcarii. W innych państwach widziałem zwykle nieco inne podejście do turystów niż do tubylców.
W Szwajcarii zatarła się nieco granica między turystą, a lokalnym obcokrajowcem. W tym kraju 20% mieszkańców to obywatele innych państw. Zatem co piąty klient każdej instytucji jest obcokrajowcem. Przypuszczam, że rezydujących obcokrajowców jest w Szwajcarii więcej niż turystów zwiedzających w danym momencie ten kraj. Sprawia to naturalny odruch u sprzedawców: gdy widzą obcokrajowca ich pierwszym skojarzeniem jest szwajcarski rezydent. Turysta występuje rzadziej. Podczas, gdy w większości państw odsetek mieszkających na stałe obcokrajowców jest dużo niższy niż w Szwajcarii. Wtedy obcokrajowiec znaczy zwykle "turysta", turysta to "gość", ktoś kto jest traktowany specjalnie.
W Szwajcarii, gdziekolwiek się pojawicie będziecie traktowani jak lokalni klienci.

Inne rozdziały:

Sklepy: co jest tanie w Szwajcarii.

Samochodem po Szwajcarii: co warto wiedzieć, aby przetrwać i nie płacić mandatów.

Kolej i autobusy.

Leczenie. Kto nas wyleczy, gdy zachorujemy. 

Szwajcaria On-line: odnośniki (linki) do wielu szwajcarskich stron www.

 

Powrót na stronę główną przewodnika po Szwajcarii

 


 

 


FastCounter by bCentral